Jako specjalistka odnowy psychobiologicznej każdego dnia spotykam się z osobami, które szukają racjonalnych rozwiązań dla swoich niewytłumaczalnych napięć, lęków czy wybuchów złości. Często próbujemy analizować nasze zachowania z poziomu dorosłego umysłu, zapominając o fundamencie, na którym te reakcje wyrosły. Tym fundamentem jest nasze Wewnętrzne Dziecko. Dziś zapraszam Cię do spojrzenia na tę część siebie bez ezoterycznych uniesień, ale z głęboką, ugruntowaną w ciele i emocjach obecnością.
Czym tak naprawdę jest Twoje Wewnętrzne Dziecko?
Z psychobiologicznego punktu widzenia, Wewnętrzne Dziecko to nie jest metafora ani poetycki koncept z poradników. To bardzo konkretna część naszej wewnętrznej struktury, która jest obecna w układzie nerwowym i zapisana w pamięci naszego ciała. To ta wrażliwa warstwa nas samych, która chłonęła i przeżywała świat na długo przed tym, zanim nauczyliśmy się go rozumieć i opisywać słowami. Aktywuje się ona w każdej sytuacji, która w Twoim dzisiejszym życiu wywołuje nadmiarowy lęk, chęć ucieczki, nadwrażliwość, emocjonalną zależność czy wewnętrzne zamrożenie.
Wielkim mitem jest przekonanie, że kontakt z Wewnętrznym Dzieckiem polega na jednorazowym "uzdrowieniu", odhaczeniu kàolejnego etapu rozwoju, czy pojedynczej medytacji z wizualizacją. ÀOno nie szuka kolejnej terapii ani logicznych rozwiązań. Pragnie czegoś zupełnie innego: aby ktoś wreszcie zaopiekował się nim z pełną obecnością, czułością i bez stawiania jakichkolwiek warunkóws.
Dlaczego straciliśmy ten kontakt?
Zanim nauczyliśmy się omijać niewygodne stany i tłumić emocje, istniało w nas coś bardzo autentycznego. Złość była czystym sygnałem o przekroczeniu granic, radość była głośna, a smutek pozwalał na przepływ łez. Jednak bardzo wcześnie, w kontakcie ze światem i relacjami, dowiedzieliśmy się, że nie wszystko, co czujemy, jest mile widziane.
Dla wielu z nas miłość w dzieciństwie nie była bezwarunkowa. Często otrzymywaliśmy sygnał, że musimy sobie na nią zasłużyć. Tłumiliśmy więc radość, która była "za głośna", chowaliśmy złość, bo była "niegrzeczna" i uczyliśmy się, że niektóre zachowania prowadzą do odsunięcia. W ten sposób, z potrzeby przetrwania, podzieliliśmy się wewnętrznie – odcięliśmy nasze prawdziwe odczucia, tworząc mechanizmy ochronne (nasz Cień) i zostawiając Wewnętrzne Dziecko zupełnie samo.
Przykłady pracy z Wewnętrznym Dzieckiem w codzienności
Jak zatem powrócić do siebie? Poniżej znajdziesz konkretne przykłady pracy z tą częścią, oparte na czuciu, ugruntowaniu i rozwijaniu Wewnętrznego Dorosłego.
1. Praca ze stłumioną złością (odbudowa granic)
Złość dziecka nie jest agresją; to desperackie wołanie o bycie zauważonym i naturalna odpowiedź na to, że ktoś narusza Twoje granice. W dzieciństwie często była jednak tłumiona lub karana, przez co nauczyliśmy się ją zamrażać w ciele.
*Praktyka: Gdy czujesz, że zgadzasz się na coś wbrew sobie ("dla świętego spokoju"), zatrzymaj się. Oddychaj przeponą i zlokalizuj w ciele miejsce, w którym siedzi Twoje niewypowiedziane "nie". Zamiast odreagowywać krzykiem lub zaprzeczać tej emocji, po prostu z nią oddychaj i powiedz sobie: "Nie musisz znikać. Masz prawo być".
2. Spotkanie ze smutkiem i wewnętrzną pustką
Często mylimy pustkę z lenistwem lub brakiem sensu, podczas gdy jest to zamrożona przestrzeń po czymś, co bardzo chciało zostać wypełnione obecnością, ale tak się nie stało. Smutek dziecka to ciche wezwanie, które nie potrzebuje analizy.
*Praktyka: Zamiast uciekać od smutku w kolejne zadania, jedzenie czy przewijanie telefonu, stwórz dla niego bezpieczną przestrzeń. Usiądź w ciszy i bądź ze sobą. Zaoferuj sobie ciche towarzyszenie – bez prób pocieszania, wymądrzania się czy naprawiania tego stanu. Pozwól, by ktoś w Tobie nie został sam, gdy wszystko wokół milknie.
3. Ukojenie lęku przed odrzuceniem (dopasowywanie się)
Lęk przed odrzuceniem w dorosłości maskuje się pod postacią perfekcjonizmu, nadmiernego angażowania się w relacje lub nieumiejętności stawiania granic. To wewnętrzne dziecko, które nauczyło się, że "jeśli będę za bardzo sobą – mogę zostać odrzucony"
*Praktyka: Kiedy znów poczujesz impuls, by zrezygnować ze swoich potrzeb, żeby nie stracić kontaktu z drugą osobą, zapytaj siebie: "Kogo próbuję ocalić?". Uznaj, że ta reakcja była kiedyś Twoją najlepszą próbą przetrwania. Obiecaj swojej wrażliwej części z pozycji Dorosłego: "Już nie musisz mnie chronić. Nawet jeśli ktoś odejdzie, ja i tak zostanę z Tobą".
4. Przywracanie miejsca na zabawę i ekspresję
Wewnętrzne dziecko nie przyszło tu tylko po to, by leczyć rany. Jego pierwotną esencją jest ruch, twórczość i nieskrępowana ekspresja. Radość nie potrzebuje powodu ani "zasłużenia" na nią.
*Praktyka: Wprowadź mikro-momenty, w których nie musisz być produktywny. Zatańcz w kuchni, wyjdź boso na trawę (nawet w deszczu), zrób śmieszną minę do lustra. Pokażesz w ten sposób swojemu układowi nerwowemu, że masz pojemność na lekkość i że zabawa znów jest bezpieczna.
Jak osadzić tę relację na stałe?
Zaufanie do samego siebie nie rodzi się z pojedynczych deklaracji. Ono wraca powoli i wymaga powtarzalności. Polega na tym, że stajesz się dla siebie mądrym Wewnętrznym Dorosłym – nie uciekasz , gdy pojawia się dyskomfort i nie opuszczasz siebie, gdy Twoje dziecko "znowu" czuje lęk. To nieustanny dialog, prowadzony nawet bez słów. Wystarczy, że zatrzymasz się kilka razy dziennie i po prostu zapytasz w sercu: "Czy jesteś teraz ze mną? Czego potrzebujesz?"
Podróż do spotkania z Wewnętrznym Dzieckiem rzadko przypomina spacer po prostej drodze. Zdecydowanie częściej wymaga od nas odwagi, by stanąć twarzą w twarz z tym, co przez lata starannie ukrywaliśmy. Pamiętaj jednak, że w tym procesie nie chodzi o to, by cokolwiek w sobie "naprawiać". Chodzi o to, by odzyskać siebie.
Zachęcam Cię do podjęcia tej własnej, intymnej praktyki. Nie musisz od razu dokonywać wielkich życiowych rewolucji, ani zmuszać się do spektakularnych zmian. Zacznij od mikro-kroków. Zacznij od wzięcia głębokiego oddechu, gdy czujesz napięcie, od zadania sobie prostego pytania: "Czego teraz potrzebujesz?" , od pozostania przy sobie i wytrzymania niewygody, gdy pojawia się dyskomfort. Bądź dla siebie wyrozumiały, kiedy wrócą stare schematy – wewnętrzne zaufanie buduje się krok po kroku, powoli i poprzez codzienną powtarzalność.
Wiem jednak z doświadczenia, że ta droga bywa momentami przytłaczająca. Czasem mechanizmy ochronne działają tak silnie, że trudno nam samodzielnie dotrzeć do tego wrażliwego miejsca, a emocje wydają się zbyt intensywne, by pomieścić je samemu. Jeśli czujesz, że potrzebujesz w tym procesie mądrego towarzyszenia i bezpiecznej przestrzeni, w której nikt nie będzie Cię oceniał ani poganiał – zapraszam Cię na sesje coachingowe. Jako specjalistka odnowy psychobiologicznej, z łagodnością pomogę Ci przejść przez ten proces w Twoim własnym tempie. Wspólnie przyjrzymy się temu, co domaga się uznania, i ugruntujemy w Tobie fundament Wewnętrznego Dorosłego, który potrafi dawać prawdziwe oparcie.
Pamiętaj – jesteś dalej, niż myślisz i bliżej siebie, niż kiedykolwiek. Od jakiego małego gestu czułości wobec siebie chcesz zacząć dzisiejszy dzień?
Małgosia ❤️
Dodaj komentarz
Komentarze